Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schizofrenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schizofrenia. Pokaż wszystkie posty

03 lipca, 2023

Mówić czy nie o chorobach psychicznych - oto jest pytanie🌊🔥

Jest to pytanie, które wielu z nas prawdopodobnie zadało sobie w pewnym momencie życia. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z własnymi zmaganiami ze zdrowiem psychicznym, czy też znamy kogoś, kto jest w takiej sytuacji, może być trudno wiedzieć, czy poruszenie tematu choroby psychicznej jest właściwe.

Prawda jest taka, że nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie. Zależy to od wielu czynników, w tym od osoby, z którą rozmawiasz, kontekstu rozmowy i własnego poziomu komfortu związanego z omawianiem zdrowia psychicznego.

Biorąc to pod uwagę, istnieją pewne ogólne wytyczne, które mogą pomóc w określeniu, czy w danej sytuacji należy rozmawiać o chorobie psychicznej.

Przede wszystkim należy pamiętać, że choroba psychiczna nie jest niczym, czego należy się wstydzić. Podobnie jak choroby fizyczne, choroby psychiczne są normalną częścią ludzkiego doświadczenia. Nie są one oznaką słabości lub osobistej porażki. W rzeczywistości szacuje się, że jedna na cztery osoby doświadczy problemów ze zdrowiem psychicznym w pewnym momencie swojego życia.

Mając to na uwadze, ważne jest, aby podchodzić do rozmów na temat zdrowia psychicznego z empatią i zrozumieniem. Jeśli rozmawiasz z kimś, kto otworzył się przed tobą na temat swoich zmagań ze zdrowiem psychicznym, ważne jest, aby słuchać bez osądzania i oferować wsparcie w każdy możliwy sposób. Może to oznaczać po prostu bycie tam, aby słuchać, lub może to oznaczać pomoc w znalezieniu zasobów, takich jak terapia lub grupy wsparcia.

Z drugiej strony, jeśli rozważasz poruszenie tematu zdrowia psychicznego z kimś, kto nie ujawnił ci żadnych zmagań, ważne jest, aby zrobić to z szacunkiem i w odpowiedni sposób. Na przykład, jeśli martwisz się o przyjaciela, który wydaje się zmagać z trudnościami, możesz zacząć od wyrażenia swojej troski i zapytania, czy wszystko z nim w porządku. Następnie możesz zaoferować wsparcie i zasoby, jeśli są one otwarte na ich przyjęcie.

Ważne jest również, aby wziąć pod uwagę kontekst rozmowy. Na przykład, jeśli jesteś w pracy i rozważasz ujawnienie współpracownikowi własnych zmagań ze zdrowiem psychicznym, możesz chcieć dokładnie przemyśleć, czy jest to właściwe ze względu na otoczenie zawodowe. W niektórych przypadkach bardziej odpowiednie może być poczekanie z taką rozmową do momentu, aż znajdziesz się poza pracą.

Ostatecznie decyzja o tym, czy rozmawiać o chorobie psychicznej, jest sprawą osobistą. Jeśli czujesz się komfortowo dzieląc się własnymi doświadczeniami lub wspierając kogoś innego, kto zmaga się z chorobą, może to być skuteczny sposób na przełamanie stygmatyzacji i promowanie zrozumienia. Jeśli jednak nie czujesz się gotowy lub nie czujesz się komfortowo prowadząc takie rozmowy, to też jest w porządku.

Najważniejsze jest, aby pamiętać, że choroba psychiczna nie jest niczym, czego należy się wstydzić. Mówiąc otwarcie i szczerze o naszych doświadczeniach, możemy pomóc stworzyć świat, w którym zdrowie psychiczne jest traktowane z taką samą wagą jak zdrowie fizyczne.


Tekst z Chat GPT, pożyczony dzięki uprzejmości anonimowego pomysłodawcy zapytania

Fotografia wykonana przez Bogomil Mihaylov z Unsplash

Edycja fotografii: własna


15 kwietnia, 2021

Przepis na Gumiakowy Sok™ 😏

 Zdradzę wam teraz sekret, który obiecajcie mi, że nigdy nie wykorzystacie.

Sekret tak wielki, że może obrócić się przeciwko wam samym, lub przeciwko komuś, kogo znacie, taki który może być bronią, ale będzie on bronią obosieczną, bo każdy kij ma dwa końce, a każdy wiedźmin nosi dwa miecze jeśli wiecie o czym piszę.

Sekret na nabawienie się (bądź kogoś) jednego z poniższych zaburzeń psychicznych:


Skoro zawiało już grozą, można przejść do konkretów. 😀 Sekret na Gumiakowy Sok™, to:

 1. Zła higiena snu 

 2. Złe odżywianie się

 3. Niedotlenienie lub uraz ośrodkowego układu nerwowego

 I to wszystko, to tak naprawdę wystarczy, a jeśli przez dłuższy czas będziemy tak traktować swój organizm i wjedzie jeszcze jakiś środek psychoaktywny to łoooo panie! Wolę nie myśleć 😉

1. Zła higiena snu polega na: zarywaniu nocek, niewysypianiu się przez dłuższy okres czasu, spaniu za długo bądź próbach "odrobienia poprzednich nocek" śpiąc w ciągu dnia. Nie tędy droga jeśli się nie wyspałeś poprzedniej nocy naturalnie, czyli nie przeciągałeś pory pójścia spać, ani nie wstałeś specjalnie wcześniej, to owszem, masz pełne prawo strzelić sobie drzemkę w dogodnej sytuacji. Natomiast jeśli specjalnie tak robiłeś drogi czytelniku, albo zarwałeś noc kompletnie (zdarza się, nauka, albo dręczące myśli) to przemęcz się chociażby do momentu gdy będzie ciemno i wtedy pójdź na zasłużoną kimę. Kurczę!

 2. Czy muszę w 2021 roku pisać na czym polega złe odżywianie się? Nie? I tak napiszę: zbyt radykalnie wprowadzona dieta, jedzenie za dużo bądź za mało, jedzenie o nie takich porach co może skutkować budzeniem się w nocy (patrz pkt.1). Jedzenie nie takich produktów spożywczych o nie takich porach, co znów może skutkować pkt.1. Jedzenie bardzo słabej jakości produktów spożywczych... czy muszę pisać, że drugi największy i najważniejszy ośrodek nerwowy po ośrodkowym znajduję się przy żołądku i odpowiada za sterowanie trawieniem oraz odbieraniem bodźców odnośnie tego, co zostało spożyte? Tak: nasz układ trawienny wie, czy np. właśnie zajadamy stres. Aha, odwadnianie się też zaliczam jako złe odżywianie się.

Oczywiście do tego trzeba czasu, ale nikt nie powiedział, że chorobę psychiczną można mieć na pstryknięcie palców, Gumiakowy Sok™ musi się przegryźć 😝 Przechodzimy do crescendo całej akcji. Czegoś co po 3 nieprzespanych nocach i 5 miesiącach złej dietki może przysporzyć niemałych problemów.

3. Jak można odtlenić ośrodkowy układ nerwowy? Są łatwe, szybkie i ryzykowne sposoby, są też te wolne i systematyczne ale tego wam nie zdradzę, napiszę tylko że można to łatwo związać z poprzednimi punktami. Można też się pochlastać, lub próbować powiesić po 3 miesięcznej złej kuracji senno-dietkowej 😫 (tak, to były te szybkie - znaczna utrata krwi i podduszenie to łatwy sposób, żeby mózg przestał wam służyć). No dobra z tych wolnych sposobów też podam przykład: alkohol.

Jak można urazić układ nerwowy? A puknijcie się w głowę, nie napiszę wam! 😂

Tak jak pisałem wcześniej, do powyższego miksu wystarczy dodać krztę alkoholu, bądź innego środka psychoaktywnego i już mamy gotowe np. uzależnienie, lub inne zabawne choróbsko.

19 kwietnia, 2020

Czego nauczyła mnie schizofrenia paranoidalna?

Wewnątrz słucham bardziej siebie niż innych, na zewnątrz słucham bardziej innych niż siebie. Tego :)



Ale i wiele, wiele więcej, lecz na razie skupmy się na wytłumaczeniu pierwszego:
- Dlaczego w ogóle była to dla mnie nauczka, a nie niepotrzebne rozgraniczenie? Otóż kiedyś, jako mocno chory słuchałem TYLKO swojej głowy, natomiast chwilę po ustąpieniu choroby słuchałem głównie innych, bo im zaufałem i to akurat był dobry wybór, bo zaufałem lekarzom. Przy paranoi czasem nie watro ufać innym ludziom, bo chory, możesz wystawić się na wytykanie palcami czyli WIELKI trigger (punkt zapalny) dla samego rozwoju choroby. Nie polecam. 2/10

- Paradoksalnie nauczyła mnie być sobą, pracować nad własnym JA, nie nad Ja, jakiego widzieli by inni ludzie, tylko takim JA przez wielkie J i wielkie A. To trochę narcyzm, ale ludzie chorzy akurat czują się słabo i potrzebują odrobiny narcyzmu. Albo inaczej - potrzebują więcej poczucia własnej wartości.

- Nauczyła mnie myśleć, oj duuużo myśleć i to myśleć poprawnie oraz pozytywnie. No właśnie, bo tu myślenie jest kluczowe: za dużo myślisz, i jedziesz na sygnale do szpitala. Za mało myślisz i musisz rezygnować z leków, na rzecz innych metod leczenia, bo cię przytłumiają. To jak myśleć w sam raz, jeżeli chodzi o ilość? Cóż, ja już wiem i wiem że na co dzień myślę trochę za dużo, bo zdarza mi się za mało pomyłek i sytuacji w których wychodziła by moja niezdarność, natomiast za dużo skupiam się na przemyśleniu wszystkiego. Ot cała prawda

- Pokory. Tak, pokory przed prawami natury, bo ta choroba przecież nie przyszła znikąd, była z ludzkością od zarania, więc musiałem nauczyć się z nią żyć. To na razie wszystko.

Jest tego jeszcze o wiele, wiele więcej, ale na razie musi wystarczyć.

Teraz Wy dajcie proszę znać w komentarzach czego Was nauczyła schizofrenia, nawet jeśli jesteście tylko rodziną chorych na schizofrenię. Albo dajcie znać jakie tematy chcielibyście poruszyć. Chętnie dostanę jakiś feedback! Trzymajcie się tam zdrowo w koronalandzie! ;)

Schiza a praca

Czy ja jestem pogrzany wśród chorych psychicznie, że chcę pracować? Fakt, 8% osób ze schizofrenią jest w ogóle czynnych zawodowo, to czyni mnie jednym z niespełna 31 tysięcy chcących pracować schizofreników w Polsce, ale to nie wyrok, żeby robić ze mnie taki margines społeczny!

Ostatnio przechadzam się w poszukiwaniu pracy z orzeczeniem o niepełnosprawności i niemalże wszyscy (czyli urzędnicy oraz pracodawcy) kręcą nosem, albowiem wszystkie stanowiska są przeznaczone dla osób z niepełnosprawnością RUCHOWĄ, jak gdyby nie istniała żadna inna.

13 grudnia, 2012

Niektóre schizofrenie mogą być powodowane wirusowym zapaleniem matki chorego w 3trymestrze ciąży

To wielki postęp w diagnozowaniu i być może kolejny mały krok naprzód ku zapobieganiu tej choroby!

Otóż badacze twierdzą, że wirusowe zapalenie opon mózgowych sprzyja wystąpieniu schizofrenii. Co więcej: udowodnione jest statystycznie, że częściej na paranoję zapadają osoby chore w 3 trymestrze swej ciąży, czyli jeszcze w brzuchu matki! :O :O :O



Nie chcę tu wiele spekulować, ale pokuszę się o odrobinę swojej wiedzy na temat.
  1. Jak jesteś już chory to nie łudź się na wiele, wirus i tak już spustoszył twoją głowę i nawet jak go wyleczysz, to tkanka nerwowa nie odrasta tak łatwo. Fakt jest coś tam udowodnione, że nowe synapsy mogą się tworzyć, ale to nie pewniak i jest to proces wielce powolny i trudny do wyuczenia. Tak, tak wyuczenia, bo organ nie używany zanika xD

    Więc jak jesteś chory - ćwicz dużo głowę. Krzyżówki, gry, sport, nauka języków, robienie nowych rzeczy i uczenie się ich. Takie tam, wiesz co robić :)

  2. Jak nie jesteś chory, to prawdopodobnie jesteś w 1 lub 2 trymestrze ciąży, lub rodziną osoby chorej. I tu też nie mam do końca złych wieści. Już tłumaczę: jeśli chcesz być rodzicem, a masz w rodzinie osobę chorą, jest spora szansa, że choroba wystąpi. Jeśli od tego chcesz się ustrzec, to na wszystkie świętości, nie pozwól byś jako matka w 3 trymestrze zachorowała!!! Nawet na przeziębienie, najlepiej na nic
    .
  3. Diagnostyka tego wirusa też będzie łatwiejsza. Pomyślcie - jesteś już zbadany wstępnie przez lekarza, to masz już o co się zaczepić, żeby zrobić test :) Więc cyk! Idziesz do pielęgniarki, ta pobiera próbkę, ta leci do laboratorium i już wiesz, czy możesz być chory, czy nie. Proste. :D
Niezmienione źródło obrazka: wikimedia commons

08 lutego, 2012

Niefajnie

Dzisiejsza, spotkana babinka bez grosza przy duszy zmotywowała mnie do napisania tego wpisu. Starałem się, ale w żaden sposób nie mogłem jej pomóc, poza paroma klepakami wygrzebanymi ze studenckiej kiesy.

Pierwszy niepozytywny wpis - piszę go z żalem i złością zarazem.

Chciałem wam ogłosić, że od 3miesięcy, mimo moich usilnych starań, dodatkowych "niezależnych" komisji lekarskich, a nawet groźbie skierowania sprawy do sądu, nasz ukochany ZUS nie chce pomagać mi w żaden sposób w leczeniu schizofrenii! Rzadko stwierdza się tak poważną chorobę u tak młodych ludzi - więc to pewniak. Mam nadzieję, że wszystkie te biurkowe dziunie są dumne, wiedząc, że puszczają potencjalnie niebezpiecznego dla siebie człowieka samemu sobie. Pogratulować!

Dlaczego? Powód podano bardzo wymijający, ale domyślam się o co chodziło - bo chcę wieść normalne życie i po to szkolę się na inżyniera, bo mam nadzieję w przyszłości pracować, a nie siedzieć na dupie i udawać warzywo, żeby za nic zbierać kasę do końca swych dni.
Wnioski ZUS'u: chcesz pracować, to nie bierz kasy.

Jaki wg. mnie powinien być wniosek ZUS'u: chcesz pracować i zarabiać więcej niż teraz byś mógł - super, jeszcze chwilę Cię wesprzemy w tej poważnej chorobie, a za 30lat oddasz nam więcej niż byś nam zabrał przez całe życie.

Cytując mojego psychiatrę prowadzącego: "ja im tego nie popuszczę". Przynajmniej on wie, jak pracować z ludźmi...

22 kwietnia, 2009

Historia choroby cz.2: diagnoza

Czyli coś-niecoś o tym, jak to się zaczęło, ale w sumie nie o mnie, tylko mojej chorobie, bo to praktycznie dwie różne sprawy.



Dużo ludzi mówi o sobie, że są nienormalni, prawda jest taka, że co niektórzy to sobie w końcu wmówią i tak im zostanie. ;) Nie jestem do końca pewien, czy ze mną było podobnie, ale co najmniej od gimnazjum byłem uważany, za nieco dziwnego. Sama choroba zaczęła się nieco przed moimi 18 urodzinami, nadal zachodzę w głowę, czy alkohol z niepewnego źródła nie był zapalnikiem. Niestety po tym jak trafiłem pod opiekę specjalistów, już po osiągnięciu dorosłości, nie zostałem zbadany na obecność narkotyków. Mój lekarz prowadzący nadal zarzuca sobie ten błąd, bo można by jeszcze wtedy z wielkim prawdopodobieństwem odrzucić (bądź nie) ten czynnik. Zwłaszcza, ze nigdy wcześniej lub później nie zażywałbym narkotyków.

Ale co się tak naprawdę działo?
Takich przeżyć wewnętrznych nie życzyłbym nawet mojemu katowi.
Zaczęło się od problemów z zasypianiem i łaknieniem. Od masy pomysłów, które zaczęły napływać do mojego rozżarzonego do białości umysłu. Dotyczyły wielu spraw, głównie szeroko pojętej twórczości. Pochodziły z licznych skojarzeń z przedmiotami, wydarzeniami i przeszłymi myślami. Nachodziły mnie głównie wieczorem i wczesną nocą. Nierzadko, zanim zdołałem zasnąć ze spokojną głową, musiałem wyrzucić wszystko na papier. Czasem nawet i to nie pomagało, więc zostawałem z moimi myślami sam na sam, całą noc. Myślałem coraz szybciej, coraz intensywniej, coraz bardziej chaotycznie, w końcu nawet gdybym miał cztery prawe ręce nie mógłby wszystkiego przelać na papier. Rozproszyłem się, rozważałem jednocześnie o życiowych procesach decyzyjnych wirusów, fabule paru książek przygodowych, majsterkowaniu, rozwoju fizycznym, i eksperymentach naukowo-artystycznych. Zamęczałem się, a raczej mój mózg mnie zamęczał. Później położyłem silniejszą nadzieję w Bogu, zacząłem z nim rozmawiać, samotnie również na głos. Następnie zacząłem odczuwać na sobie wzrok zła, czasem aż materialnie.
W tym momencie, po pierwszych kontaktach z lekarzem dostałem środek, który miał mnie zatrzymać w tym wszystkim. Niestety podziałał głównie fizycznie. W dziesięć dni stałem się burzą w szklance wody, warzywem, które potrafiło wyrażać swoje emocje jedynie za pomocą ograniczonej mowy ciała i nieartykułowanych dźwięków. >...<
W końcu stało się.
Gwiazda, spalająca z ogromną szybkością wodór w końcu osiągnęła tak dużą masę, że zapadła się pod własnym ciężarem. Po paru godzinach leżenia na dywanie w pozycji embrionalnej, twarzą do ziemi, wypłakiwaniu swojej walki z myślami, duchami i Bóg wie czym jeszcze, cały świat zmniejszył mi się do rozmiaru neutrina i...

wywinął się na drugą stronę. O_O

W ułamku sekundy poczułem się wolny niczym wiatr, świeży jak woda, czysty jak ogień i młody jak ziemia wiosną. Wszystko dotychczasowe się skończyło, a reszta zaczęła się od nowa.

Tak rozpoczął się nowy okres w moim życiu - stawanie twarzą w twarz z psychozą :)

23 listopada, 2008

Psychoza* dla zielonych cz.1 jak to leczyć?

Czyli coś na start dla tych, którzy nie orientują się w zagadnieniu.

Choroby umysłowe to najróżniejsze zaburzenia psychiczne mające wpływ na postrzeganie świata. Utrudniają one, lub całkowicie uniemożliwiają komunikację z otoczeniem, naruszają podstawy funkcjonowania społecznego. Ale nie chcę tu pisać o sprawach technicznych, o których bez problemu dowiecie się z wikipedii, czy innych źródeł wiedzy fachowej.

Źródło własne
Nie każda choroba i w nie każdym stadium wiążę się z zachowaniami agresywnymi, w zasadzie, to niemalże każda z nich może zachodzić niezauważalnie dla otoczenia. Często ludziom stany psychiczne kojarzą się z kaftanami bezpieczeństwa, pianą na ustach i wyłożonymi poduszkami pokojami bez klamek. Przyznam szczerze, że przed zachorowaniem miałem niewiele odbiegający od tej wizji obraz sprawy. Jak jest naprawdę? Otóż jest coś takiego jak stany zaostrzenia i remisji. Psychoza* to zawsze wykres sinusoidalny - raz jesteś nad, raz pod kreską. Gdy jesteś nad, możesz wieść najzwyklejsze życie, mieć rodzinę, dzieci, pracę, prawo jazdy i samochód, kochać, być kochanym, perfekcyjnie funkcjonować w społeczeństwie. Gdy nadchodzi zaostrzenie, sprawy najczęściej przybierają gorszych barw. Nie rzadko konieczne jest leczenie szpitalne, w zakładach zamkniętych, pół-zamkniętych lub otwartych. Co więcej większość chorób psychicznych da się w obecnych czasach zaleczyć. Oczywiście podstawą jest farmakoterapia i dobrowolne poddanie badaniu, leczeniu i nadzorowi specjalistów.

Obecne neuroleptyki są lekami całkowicie nie uzależniającymi i powodują coraz mniej efektów ubocznych. Leki najłatwiej podzielić potocznie na dwie grupy - takie które mają uspokoić, zwolnić, nawet uziemić i takie, które mają wybudzić z apatii i dać rozpędu do działania. Większość z neuroleptyków polega na teorii dopaminowej. Mówi ona o tym, że większość efektów wytwórczych (omamy, wizje) jest spowodowana nadmiernym przepływem dopaminy między synapsami neuronów. Potocznie mówiąc, leki przeciwpsychotyczne hamują nam nieco wyobraźnię. ;) Efektywne leczenie psychoz* istnieje dopiero od pół wieku, wcześniej stosowało się ziołolecznictwo, a później lobotomię, lub elektrowstrząsy, które swoją drogą, nadal są skutecznie stosowaną terapią.

Drugim najważniejszym sposobem leczenia jest psychoterapia, czyli szeroko zakrojone działania lekarzy, wpływające na chorego. Wielu ludzi pyta jak to jest, że raz lekarz stwierdzi chorobę, a innym razem nie. Po pierwsze, na diagnozę składają się niezwykle wnikliwe i skomplikowane analizy, więc orzeczenie o psychozie*, nie jest sprawą losowości i osobistego widzimisię lekarza. Po drugie, wszystko jest konsultowane z innymi specjalistami, rodziną, jak i samym pacjentem. Po trzecie, to rzeczywiście jest nieco sprawa ludzka, ale też całkowicie indywidualna, bo jak mówiłem - każdy człowiek jest inny. Sama terapia zawiera wiele punktów. Niektóre z nich to:
  • psychoanaliza
  • rozmowa z lekarzem
  • terapia grupowa
  • terapia przy pomocy rodziny i bliskich (+ wcześniejszy wywiad)
  • terapia zajęciowa (moja ulubiona :D )
  • nauka o chorobie
  • comiesięczna kontrola
*stosuję termin psychoza i choroby psychiczne zamiennie, w rzeczywistości psychoza ma węższe znaczenie.

22 listopada, 2008

Pozytywy Schizu

Witam na moim pierwszym blogu.
Postanowiłem poszerzyć jeszcze bardziej kontakt ze społecznościami internetowymi, właśnie za pomocą bloga, lecz tym razem incognito, a to za sprawą tematyki jaką chciałbym tu przedstawić.

Zgodnie z tym, co głosi mój pseudonim, jestem szarą, prawie normalną osobą. Bo nie ma już całkiem normalnych, jeśli kiedykolwiek byli. Każdy z nas w czymś odstaje od reszty, "każdy jest wyjątkowy" jak to zwykły głosić różnorakie slogany. Człowiek to jedna z najwyższych wartości, a to właśnie ze względu jego niepowtarzalność.

Źródło własne
Jestem młodym człowiekiem, chorym na schizofrenie paranoidalną. Normalną chorobę. Zwłaszcza w obecnych czasach. Szacuje się, że 1% populacji ludzkiej cierpi na choroby psychicznie. Ten procent nie maleje, ani nie rośnie na przestrzeni historii. Wyjdźcie kiedyś na ulicę i zacznijcie liczyć mijanych ludzi. Mam nadzieję, że gdy dojdziecie do którejś setki, zaczniecie inaczej dostrzegać problem. Żaden problem w sumie. Bo to zwyczajna choroba cywilizacyjna, jak astma, nowotwory, czy otyłość. Jeśli się z tym spotykacie, lub sami jesteście chorzy, nie jest to nic innego jak codzienna dolegliwość, czy nawet cecha osobista. Jak np przymus porannej fajki, czy nawyk mycia zębów po każdym posiłku.

Ale wracając do tematu posta. Choroba jest z jednej strony bardzo ciężka, bo spotyka się z powszechnym niezrozumieniem i strachem, lecz z drugiej strony niezwykle cenna i pouczająca, bo uczy żyć na nowo i tak naprawdę otwiera oczy. Czasem, pośród wielu innych chorób, nazywana jest "królewską", lecz nie ze względu na szlachetność, lecz to, że historycznie jedynie królowie mogli pozwolić sobie na posiadanie schizofrenii, nie będąc odrzuconym, kwestionowanym, czy więzionym ze względu na niepoczytalność.