23 listopada, 2008

Psychoza* dla zielonych cz.1 jak to leczyć?

Czyli coś na start dla tych, którzy nie orientują się w zagadnieniu.

Choroby umysłowe to najróżniejsze zaburzenia psychiczne mające wpływ na postrzeganie świata. Utrudniają one, lub całkowicie uniemożliwiają komunikację z otoczeniem, naruszają podstawy funkcjonowania społecznego. Ale nie chcę tu pisać o sprawach technicznych, o których bez problemu dowiecie się z wikipedii, czy innych źródeł wiedzy fachowej.

Źródło własne
Nie każda choroba i w nie każdym stadium wiążę się z zachowaniami agresywnymi, w zasadzie, to niemalże każda z nich może zachodzić niezauważalnie dla otoczenia. Często ludziom stany psychiczne kojarzą się z kaftanami bezpieczeństwa, pianą na ustach i wyłożonymi poduszkami pokojami bez klamek. Przyznam szczerze, że przed zachorowaniem miałem niewiele odbiegający od tej wizji obraz sprawy. Jak jest naprawdę? Otóż jest coś takiego jak stany zaostrzenia i remisji. Psychoza* to zawsze wykres sinusoidalny - raz jesteś nad, raz pod kreską. Gdy jesteś nad, możesz wieść najzwyklejsze życie, mieć rodzinę, dzieci, pracę, prawo jazdy i samochód, kochać, być kochanym, perfekcyjnie funkcjonować w społeczeństwie. Gdy nadchodzi zaostrzenie, sprawy najczęściej przybierają gorszych barw. Nie rzadko konieczne jest leczenie szpitalne, w zakładach zamkniętych, pół-zamkniętych lub otwartych. Co więcej większość chorób psychicznych da się w obecnych czasach zaleczyć. Oczywiście podstawą jest farmakoterapia i dobrowolne poddanie badaniu, leczeniu i nadzorowi specjalistów.

Obecne neuroleptyki są lekami całkowicie nie uzależniającymi i powodują coraz mniej efektów ubocznych. Leki najłatwiej podzielić potocznie na dwie grupy - takie które mają uspokoić, zwolnić, nawet uziemić i takie, które mają wybudzić z apatii i dać rozpędu do działania. Większość z neuroleptyków polega na teorii dopaminowej. Mówi ona o tym, że większość efektów wytwórczych (omamy, wizje) jest spowodowana nadmiernym przepływem dopaminy między synapsami neuronów. Potocznie mówiąc, leki przeciwpsychotyczne hamują nam nieco wyobraźnię. ;) Efektywne leczenie psychoz* istnieje dopiero od pół wieku, wcześniej stosowało się ziołolecznictwo, a później lobotomię, lub elektrowstrząsy, które swoją drogą, nadal są skutecznie stosowaną terapią.

Drugim najważniejszym sposobem leczenia jest psychoterapia, czyli szeroko zakrojone działania lekarzy, wpływające na chorego. Wielu ludzi pyta jak to jest, że raz lekarz stwierdzi chorobę, a innym razem nie. Po pierwsze, na diagnozę składają się niezwykle wnikliwe i skomplikowane analizy, więc orzeczenie o psychozie*, nie jest sprawą losowości i osobistego widzimisię lekarza. Po drugie, wszystko jest konsultowane z innymi specjalistami, rodziną, jak i samym pacjentem. Po trzecie, to rzeczywiście jest nieco sprawa ludzka, ale też całkowicie indywidualna, bo jak mówiłem - każdy człowiek jest inny. Sama terapia zawiera wiele punktów. Niektóre z nich to:
  • psychoanaliza
  • rozmowa z lekarzem
  • terapia grupowa
  • terapia przy pomocy rodziny i bliskich (+ wcześniejszy wywiad)
  • terapia zajęciowa (moja ulubiona :D )
  • nauka o chorobie
  • comiesięczna kontrola
*stosuję termin psychoza i choroby psychiczne zamiennie, w rzeczywistości psychoza ma węższe znaczenie.

4 komentarze:

  1. Czy to coś złego byc na lekach? pozdrawiam autora strony, mojego Przyjaciela:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To może załatwił byś od razu jakieś te leki pobudzające dla ambitniejszych kolegów :>

    Licze na częste aktualizacje strony, podoba mi się koncept.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jasne, radzę viagrę. ;D
      Jak czegoś Ci potrzeba, skontaktuj się z lekarzem. Psychotropki są na głowę, to że są nieuzależniające i mają mało efektów ubocznych, nie znaczy, że nie mogą zaszkodzić "postronnemu" ja np nie brałbym z taką chęcią insuliny, tylko dlatego, że może mnie pobudzić (i zabić w parę min, ale to drobiazg :]). Sprzężenie zwrotne. Jeśli chcesz fazy, radzę coś innego. Ja już za dużo się nasłuchałem o częstowaniu kolegów i późniejszych niespodziankach. ;)

      Pozdrawiam i dzięki za miłe słówko!

      Usuń
  3. Oczywiście, że nie. Tak jak w przypadku większości chorób, gdy nie podejmiemy się leczenia, nasze otoczenie może to niemiło odczuć. Z grypą możemy kogoś zarazić, z chorobą psychiczną możemy nieumyślnie zranić kogoś emocjonalnie, lub fizycznie. Leki pozwalają kontrolować stany psychotyczne i gasić psychozę i oczywiście nie mogą być nadużywane, zarówno przez lekarzy jak ich pacjentów. Ale nie wpadajmy w paranoję, psychiatrzy nie chcą nami sterować, tylko nam pomóc. Lekarz ma za zadanie wyleczyć to co jest chorobą i zostawić to co ją nie jest, niestety w kwestii psychiki trudno wyznaczyć granicę. Potrzebne jest zaufanie. Do leków również.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli chcesz, zachowaj anonimowość i nie wpisuj swojej ksywy, czy imienia.